5 najczęstszych błędów copywriterów

Czego copywriter unikać powinien, a jednak zdarza mu się poczynić? Dziś o tym, co mi się rzuca w oczęta, gdy pląsam w przestworzach internetu. Nie, żebym ja była bez skazy 😉 ale jak powszechnie wiadomo, wszelkie przywary u kogoś widać bardziej niż u siebie. To lecimy – co takiego w ślepka kole?

1. Same “Najlepszości”

Najlepszy towar, najwspanialsza oferta, najwyższa jakość, największa innowacyjność i wszystko naj – i to najlepiej 😉 hurtem w jednym opisie produktu lub usługi! Kumasz już? Wszyscy mają wszystko naj, a odbiorcy owych najlepszości mają już tego po kokardkę. Czytając “Tajniki warsztatu legendarnego copywritera” C. Hopkinsa natrafiłam na fragment który sprawił, że się wzruszyłam.

“Kiedy piszemy takie rzeczy jak: ‘Najlepszy istniejący produkt’ czy ‘Najwspanialszy przedstawiciel swojego rodzaju’ możemy jedynie wywołać uśmiech nad nasza ułomnością”

Hopkins zmarł ponad 50 lat przed moimi narodzinami, a ja czuję, że moglibyśmy piątkę przybić.

Ludzie chcą konkretów i potwierdzenia, że ów produkt będzie odpowiedzią na ich zapotrzebowanie. Możesz wykorzystać instynkt stadny(społeczny dowód słuszności) oraz cyferki i umieścić rzetelne info “Już 9173 osób wybrało ten produkt”. Jest konkret i jest potwierdzenie, że… biorą.

Do czego piję z tym “braniem”? Był to częsty przypadek z czasów mojej kariery w sklepie. W pocie czoła omawiałam klientowi jakiś produkt, aż mnie już chrypka łapała. Gdy zrobiłam przerwę, aby odchrząknąć klient zadał mi fundamentalne pytanie, mianowicie “Biorą to? – Biorą – odparłam zgodnie z prawdą. Sprzedane. Gdybyśmy do tego etapu doszli wcześniej, byłabym o jeden blister tabletek na gardło do przodu.

Jeszcze jedno. Wiem niestety z eutanazji ;)(humorek), że nieraz sam zlecający wymaga aby szpikować tworzony dla niego tekst “najlepszościami”. Twoim zadaniem jest wtedy trzymać jakość, z którą chcesz się kojarzyć i wyjaśnić klientowi jakie komunikaty będą jednak skuteczniejsze i lepsze dla jego biznesu…

…inaczej na rzut oka na ów tekst Twoje kiszki będą się skręcać z żałości, a uszy się czerwienić. Wiem co mówię, bo kiedyś uległam w tej kwestii bardzo wygadanemu osobnikowi, nie nawykłemu do dialogu z podwładnym. Moja argumentacja odbijała się od niego jak ping pong o ścianę. Wymagał najlepszości i to w turbo zagęszczeniu. Zrobiłam to więc dla świętego spokoju. Teksty gdzieś tam wiszą, ale za nic się do nich nie przyznam.

2. Na cholerę mi research

Przypadłość copików którzy z niejednej klawiatury pościerali wszystkie znaczki. Już wszystko wiem, nie szukam, tylko klepię od razu. Niedobrze, mimo wszystko warto zrobić rozeznanie, a tu garść powodów:

  • świat się zmienia – może od ostatniego czasu gdy aktualizowałeś wiedzę w danym temacie, coś się zmieniło, zaszły nowe okoliczności, dokonano jakiegoś odkrycia? Sprawdź to.
  • być może odnośnie tematu na jaki piszesz pojawiły się nowe zapytania odbiorców – warto byłoby wykorzystać je np. jako nagłówki a w akapitach wyczerpująco odpowiedzieć na dane pytanie. SEO się ucieszy, wyszukujący również.
  • pisałeś kiedyś o tym i gdzieś tam nawet masz zbiór fraz jakich warto użyć – sprawdź jednak, czy wciąż są aktualne. Wszak w internecie ruch jak w mrowisku.
  • w researchu warto uwzględnić to co topowa konkurencja ma do powiedzenia w tym temacie. Nie, nie zrzynać 😉 – sprawdzić jak to jest zrobione i co tam jest takiego cudownego… co mógłbyś zrobić lepiej.

3. Tytuł z czapy

Ludzkość z czytaniem jest coraz bardziej na bakier. Wracamy do ery pisma obrazkowego. Nie łudzę się nawet, że ktoś ten wpis przeczyta od deski do deski, chociaż robię co mogę. Stosuję wypunktowania i unikam zwalistych ścian tekstu. Co by nie było: tytuł raczej przeczytałeś i być może moje arcypiękne nagłówki(śródtytuły) też. Dlatego też zwróć uwagę na tytuł i postaw na konkret.

Zamiast pakować się w finezyjny tytuł “Twoje stopy będą zachwycać cudowną miękkością pięt” spróbuj w ten sposób:

  • JAK – “Jak mieć miękkie i gładkie stopy? “
  • TOP – “Lista 10 top produktów na miękkie i gładkie stopy”
  • SPOSÓB NA – “3 sprawdzone sposoby na miękkie stopy”

W tak skonstruowanym tytule masz i frazę kluczową i konkret którego szuka zbombardowany namiarem informacji odbiorca. Możliwości jest więcej, zależnie od tematu na który piszesz. Niemniej zobacz sam, jak skonstruowany jest tytuł tego wpisu. No właśnie.

Pamiętaj też o fajnym leadzie. To on przesądzi, że w czytelniku zatli się ciekawość i kliknie “Czytaj dalej”.

4. Lanie wody, przerost formy nad treścią- jak zwał tak zwał

Być może natrafiłeś kiedyś na tekst który aż krzyczy całym sobą, że było płacone za X znaków, a wena i informacje skończyły się gdzieś tak w połowie. Bierze się więc info z danej połówki i na jej bazie pisze drugą połówkę. Zmienia się kolejność i okrasza stadem przymiotników bo nic tak dobrze nie robi na ilość znaków ze spacjami jak kwieciste wypełniacze. Serduszko mnie boli jak widzę takie coś. Nie róbcie mi tego.

Inna sprawa, że ludzie czasami faktycznie mają tendencje do owijania w bawełnę. Zamiast prostej(i skutecznej) komendy czy przekazu, wypuszczają pół strony słownej kuli śnieżnej, gdzie kwintesencją jest jedno zdanie.

Dlatego zamiast przykładowego tasiemca:

“W tym miejscu chcielibyśmy zaznaczyć, że byłoby nam niezmiernie miło, gdybyś zechciał dołączyć do naszego newslettera. Wysyłamy go maksymalnie raz w tygodniu i nie chcemy podkreślić, że nigdy ale to nigdy nie spamujemy. Uzyskasz dostęp do ekskluzywnych treści, oraz nie ominą Cię żadne nowości na naszej stronie. W rubrykę poniżej wpisz swój email, kliknij dołącz, a następnie przejdź do swojej skrzynki mailowej i potwierdź subskrypcję newslettera”

Spróbuj tego:

Zapisz się na nasz newsletter. Ekskluzywne treści i najnowsze info. Raz w tygodniu, zero spamu. Kliknij “Dołącz”!

Od razu lepiej, prawda?

Btw. mam kumpla który wysławia się w ten rozwleczony sposób. Na jego obronę mam to, że pracował kiedyś w call center i faktycznie, miał najwyższy wskaźnik długości rozmów(nie dawał ludziom dojść do słowa aby powiedzieli nie, dziękuję). To co ja przekażę w 2 zdaniach, on rozbuduje w 15 minutowe przemówienie. Cóż, czasami mnie skręca i aż go pośpieszam “Do brzegu Jacek, do brzegu!”

5. Zbyt skomplikowany przekaz czyli Ą i Ę jestę specę

Teksty są rozmaite, każdy artykuł powinien mieć grupę docelową dla której jest przeznaczony i pod którą jest dostosowany. Dobry copywriter nie będzie stroszył w nim ogona i robił z siebie profesora nauk wszelakich, tylko uprości przekaz aby i statystyczny Kowalski wyniósł coś z wpisu o fizyce kwantowej. Niestety niektórzy są przekonani, że (nad)używanie trudnych słów podkreśli ich wysoki poziom. Ja z kolei sądzę, że nadmiernie skomplikowany tekst to działania maskujące, gdy samemu nie rozumie się tematu.

Zamienianie trudnego w zrozumiałe to dar, ale i umiejętność którą można wyćwiczyć. W większości copywriterskich tekstów sprowadzać się będzie to do nie używania skomplikowanych słów oraz do odpowiedniej konstrukcji zdań. Podpowiem, że przykłady dla lepszego zobrazowania o czym mowa, są jak najbardziej mile widziane!

Jak u Was? Jakie błędy najczęściej wychwytujecie, a może do jakich macie tendencję?